Poza
Autor: Obi-San | Kategoria: Wszystko i nic | Data: 3 Jun 2007

Wędruję ponad myślami i czasem, w ciągłym wirze wydarzeń z przeszłości. Każda kolejna godzina mnie odmładza, jestem coraz bliżej początku a jednocześnie tak boleśnie daleko od domu. Czekając na kolejny powiew wiatru zamykam oczy i myślami przenikam wszystko dookoła tak mocno, że staje się częścią otaczającej mnie materii. Otwieram oczy i znów jestem tu - tak bardzo nierzeczywisty, że ludzie dostrzegają mnie bez problemu. Podczas tych wszystkich podróży, nauczyłem się ukrywać samego siebie na tyle dobrze, że mogę być pomiędzy wszystkimi i jednocześnie w tak odległym dla nich miejscu. Jak długo to miejsce pozostanie względnie bezpieczne? Niestety znam odpowiedź. Ukrywających się nie może być więcej niż szukających…
Wieczny tułacz.
Autor: Obi-San | Kategoria: Wszystko i nic | Data: 29 Oct 2006
Było nas wielu, często znaliśmy się i mieliśmy wspólne historie. Czas i los to łączyły, to rozdzielały nasze ścieżki w najmniej spodziewanych przez nas momentach. Jedni już dotarli do celu, innym natomiast przyjdzie zniszczyć lub zbudować jeszcze niejedną rzeczywistość. Kim byliśmy? Znaliście nas, znaliście nasze twarze, nasze imiona. Poznawaliście nas takich, jakimi chcieliśmy, żebyśmy byli, poznawaliście także nas prawdziwych i trwałych. Pamięć o nas obracała się w pył, który pokrywa karty historii a gdy już powracaliśmy – nie pamiętaliście o nas. Dekady wspomnień w tym momencie wydaje się być jedynie epizodem w naszej wędrówce, małym punktem na spirali czasu. Teraz już nas niewielu, garstka tych, którzy zawsze byli jednolici, jednak ukryci pod tak wieloma maskami. Nasze ścieżki przecinają się już tak rzadko, że pewnie jeszcze niejeden raz przejdziemy obok siebie nierozpoznani, obojętnie… Ukrywając swoje istnienia w mocy przypadku, rzucani na rubieże, coraz to bardziej zbliżamy się do celu przeznaczenia. Kiedy już to nastąpi, zgromadzimy się ponownie aby otworzyć wrota do domu… Nikt z nas już nigdy nie pochowa syna, nikt z nas już nigdy więcej nie będzie świadkiem nietrwałości, głupoty i masowego samobójstwa, nikogo z nas już nie spotkacie. Koniec tej tak długiej drogi, będzie dopiero początkiem nowej, w której zbudujemy nowy świat. Czy będziesz jego częścią?
Rzeka myśli
Autor: Obi-San | Kategoria: Wszystko i nic | Data: 8 Oct 2006
Byliśmy tam, tak – na pewno już tam byliśmy. Tylko czemu zawsze wracamy? Myślę, że tak naprawdę nie wracamy, a jedynie ponownie przechodzimy przez ten punkt wyznaczony gdzieś na spirali światów. Daleko jeszcze do celu? Może warto by było zapytać czy cel jest określony precyzyjnie? Bo i jak można bez trudu dotrzeć do miejsca, którego nawet położenia nie znamy dobrze? Potok myśli, rzeka marzeń – coś materialnego z niematerialnym wnętrzem. Nas niewielu już, ale czy byliśmy takimi rzekami, a jeśli byliśmy – to czy nadal jesteśmy? Jeżeli jednak nie, to gdzie leży przyczyna? Czyżby wpływ tych, którzy nas otaczają mógłby być tak znaczący w rzeczach dla nich niepojętych? Ponownie rzeka, tu przyjdzie czas na spotkanie, lecz teraz jest czas aby się w niej zanurzyć i poczuć jej nieskończoność i czystość. Coś tak wspaniałego, prawie nieuchwytnego. Horyzont był i będzie drogą do celu, drogą po części wyznaczoną przez tą rzekę, zatem może należy iść wzdłuż? Tylko co jeśli znów droga zatoczy krąg? Koniec, teraz nie czas na pytania, nie czas na próby, teraz czas aby wejść w nieskończony świat własnych i obcych myśli, który jak rzeka – wydaje się być w tym samym miejscu, jednak nieustannie dąży do przodu…
Wycieczka do dna
Autor: Obi-San | Kategoria: Wszystko i nic | Data: 27 Sep 2006
Ciężko napisać o „wycieczce do dna” w innym momencie, niż u celu. Tak, długoterminowa wycieczka do dna osiągnęła swój cel. Teraz, kiedy spoglądam na wszystko z najniższej warstwy swojego bytu, wiele rzeczy i spraw wydaje się być bardziej przejaskrawione i widoczne. W miejscu, gdzie poczucie godności i swoich wartości jest znikome, łatwiej pojąć wiele prawd dotyczących samego siebie. Można by uznać za głupotę umyślne niszczenie czegoś, aby później znowu to odbudować. Zgodzę się – to jest głupota, kiedy chcemy zbudować dokładnie to samo. Nie ma najmniejszego sensu przebudowywanie elementów konkretnej całości, kiedy to i tak nie zmienia jej ogólnego kształtu, dlatego też – trzeba zniszczyć. A co przychodzi po zniszczeniu, czyli na dnie? Przychodzi czas oczyszczania, analizowania i przede wszystkim szukania strzępów własnej osobowości. To co nas niszczy, to brak nas samych, kiedy tracimy dużą część siebie – przestajemy być osobą, którą my znaliśmy, którą znali inni. Wtedy właśnie przychodzi czas, kiedy warto przerwać lot i z impetem uderzyć głęboko w ziemię. Każdy upadek, który jesteśmy w stanie przeżyć, doskonali naszą umiejętność lotu. Teraz, kiedy chodzę niczym ślepiec w odrealnionym śnie – dopiero znowu wraca mi zdolność widzenia. Mówią, że trzeba coś stracić, aby odzyskać coś innego. Jest to absolutna prawda, jednak w pewnym momencie aby odzyskać wszystko, trzeba także i stracić jeszcze więcej. Nie jest to z pewnością łatwe, jednak kiedy tu na dnie, odnajdę ostatni element siebie – przyjdzie czas, aby wyruszyć do przodu z siłą o wiele większą niż sam upadek. Tylko ta myśl pozwala przetrwać wszystko…
Melodia świtu
Autor: Obi-San | Kategoria: Wszystko i nic | Data: 25 Aug 2006
Kolejna noc, kolejny poranek. Który to już? Nie liczę, to zaczyna być znowu normalne, dzień widocznie nie jest odpowiednią porą dla mojego umysłu. W nocy przecież wszystko wydaje się takie prostsze, łatwiejsze, przejrzyste… w dzień już tak nie jest. Blask rozpalonego słońca przyćmiewa umysł i katuje myśli. Czy to o jakiej porze dnia się urodziłem ma znaczenie? Prawdopodobnie tak, coś w tym jest – na pewno.
Tam gdzieś jest muzyka, setki zespołów, z których każdy ma zapewne rzesze fanów, słuchaczy i anty-fanów. Lata ćwiczeń, setki godzin gry, kontrakty i w końcu niewielu udaje się to, o czym chyba najbardziej marzyli – zapaść w pamięć. Zostaną tam na długie lata, kolejne pokolenia będą ich słuchać z uśmiechem na ustach, mając przed oczami wizję minionych czasów swoich dziadów. Tak… elektroniczny zapis muzyki to z pewnością jeden z lepszych wynalazków XX wieku. Wynalazek tym bardziej ciekawy, że przez długie dziesięciolecia nie zmieni gruntownie swojej formy, lecz będzie udoskonalany, poszerzone zostaną jego możliwości, a przede wszystkim jakość doznań z danego utworu muzycznego. Kiedyś wystarczył przecież adept konserwatorium, który żył muzyką, czuł ją całym swoim umysłem i ciałem. Słuchali Ci, którzy chcieli słuchać – nikt nie przeszkadzał. Kiedy ci muzycy się dobierali i zaczęli wspólnie tworzyć, powstawało coś pięknego – harmonia. To, czego dziś brakuje wielu wykonawcom, jak sami to określają „muzyki”, chociaż nie byłbym przekonany co do pełnej wartości tego słowa w tym przypadku. Zawsze mnie zastanawiało, czy w pewnym momencie wręcz narzucona muzyka sakralna była dobrem dla tej sztuki czy wręcz przeciwnie. Prawdą jest, że rozwinęło się wtedy wiele nowych myśli muzycznych, jednak czy życie w klatce rozwija? Dziś nie ma tego problemu, jednak niektórzy lubują się w kaleczeniu słuchu innych. Może znów trzeba by było co-nieco narzucić?
Deszcz nadziei
Autor: Obi-San | Kategoria: Wszystko i nic | Data: 18 Aug 2006
Dni następne. Nie wytrzymuję. Po raz pierwszy paranoja staję się codziennością, przed którą nawet nie chcę uciekać. Pomimo tego, iż zapisuję daty to już teraz wiem, że i tak do nich nie wrócę. Bo i po co? Za późno… a może po prostu jeszcze za wcześnie. Dalej czekam na chwile, które już widziałem… czyżbym czekał bez celu? Nie sądzę. Nie sądzę także, abym musiał czytał te słowa ponownie. Cykl dnia i nocy oceni czy moje przeczucie i tym razem jest prawdziwe. W każdej innej sytuacji pomyślałbym, że zacząłem się zamartwiać sprawami codziennymi, jednak w tym przypadku tak nie jest. To drąży moje myśli z dnia na dzień coraz bardziej. Kiedy jestem blisko, tak naprawdę jestem daleko, kiedy jestem daleko – czuję że cel się zbliża. Paradoksy zawsze mi towarzyszyły, jednak dawno już nie były tak przygnębiające. Skoro żyję wśród mieszanych potomków Słowian, czemu by nie użyć ich dat? 20 dzień miesiąca żniw… tak, tylko którego roku? Czekam jak na deszcz… w końcu kiedyś nastąpi.
Początek bez końca
Autor: Obi-San | Kategoria: Wszystko i nic | Data: 15 Aug 2006
Tak, tam nad przepaścią ujrzałem to, czego się boję – nienawiść. Czy granica jest naprawdę taka mała? Czy nienawiść może pojawić się samoistnie w jednej chwili? Pewnie wszystko jest możliwe w tej kwestii, na pewno możliwe jest to, co się stało. Po raz pierwszy popełniłem błąd, który z pewnością chciałbym usunąć z linii czasu, po raz pierwszy popełniłem błąd, którzy może się na mnie odbić przez kolejne lata. Jakiego rozwiązania szukać? Czy czas obróci wszystko w piach? Z pewnością wiele rzeczy… to może jednak potrwać, a tym razem nie mam czasu, nie tyle. Chyba powinienem zacząć zapisywać daty, to może się przydać – zatem 28 lipca to początek, który należy zmienić, początek którego koniec ma być inny. W dalszym ciągu czuję ten zapach i tą świadomość… wtedy nie dałem sobie z tym rady, teraz będzie inaczej. Coś za coś. Głupcem byłem, że nie zobaczyłem świadomie tego wszystkiego wcześniej. Przyszedł czas, aby zmienić czas…
Wiedza
Autor: Obi-San | Kategoria: Trå | Data: 4 Jun 2006
Annarr sonr Óðins er Baldr, ok er frá honum gott at segja.
Hann er svá fagr álitum ok bjartr svá at lýsir af honum, ok
eitt gras er svá hvítt at jafnat er til Baldrs brár. Þat er
grasa hvítast, ok þar eptir máttu marka fegrð hans bæði á
hár ok á líki. Hann er vitrastr ása ok fegrst talaðr ok
líknsamastr. En sú náttúra fylgir honum at engi má
haldask dómr hans. Hann býr þar sem heita Breiðablik,
þat er á himni. Í þeim stað má ekki vera óhreint[.]

Mapa
Autor: Obi-San | Kategoria: Wszystko i nic | Data: 29 May 2006
… a kiedy rozmawiałem ze sobą – nawet wtedy się kłóciłem. Nie miałem racji, ale miałem rację ja. Zabawne prawda? Ile to razy za moje losy odpowiadał czysty przypadek, a może przeznaczenie przypadku? Próbuję poukładać po kolei te wszystkie wspomnienia, które przez tak długi czas z determinacją wyrzucałem z mojej pamięci. Jeszcze nie wiem gdzie jest początek, na pewno nie wiem gdzie jest koniec, jednak mam jedno – punkt orientacyjny. To miejsce, w którym będę mógł określić czas i wedle niego wyznaczać kolejne daty. Po co mi to? Chciałbym stworzyć mapę i móc ją zgłębiać i poszerzać każdego dnia, mapę w której znajdę siebie.
Słowo proste, lecz złożone
Autor: Obi-San | Kategoria: Wszystko i nic | Data: 23 May 2006
Postanowiłem kiedyś pokochać, zdawało mi się iż jest to łatwe… bo przecież leży w naszej naturze, prawda? Zadawałem sobie wiele razy pytanie czy oni także kochali i nie potrafiłem znaleźć na nie właściwej odpowiedzi. Podobno każdy musiał iść przed siebie będąc zawsze samotnym. Wiele razy próbowałem, za każdym razem okazywało się tylko, że moje przypuszczenia się potwierdzały – nic nigdy szczerze nie czułem. Było wiele głosów – większość mówiła to samo – nie pokochasz, bo sam siebie nienawidzisz. Stało się – uwierzyłem i przestałem szukać. Bo dla kogo i po co? Gdzie się zabiera, gdzie indziej przybywa. Tak było i tym razem. Zawieszenie poszukiwań i realizacja osobistych planów powiodły się, miałem bardziej wolny umysł niż kiedykolwiek wcześniej ucząc się rzeczy, które były do tej pory dla mnie niemożliwe. Kiedy całkowicie pochłonięty byłem swoją nową wizją wartości, niespodziewanie…
Ona – przecież znaliśmy się, przecież byliśmy dla siebie obojętni i w sumie nie tak wiele nas łączyło. Miłość od pierwszego wejrzenia? Nie wierzę w coś takiego. Kiedy ktoś mi powie o takiej miłości, na pewno spytam go czy zna sens tego słowa lub przynajmniej założenie. Trwało to jakiś czas ale przyszło i tak niespodziewanie. To co nas kiedyś dzieliło – z zaskoczenia połączyło. Nie było łatwo. Sam nie mogłem uwierzyć sobie i walczyłem ze samym sobą. Czy naprawdę to poczułem, czy też może to chwilowe zauroczenie? Musiałem się przekonać i w końcu uwierzyć samemu sobie. Nie kłamałem – moje dawne przypuszczenia legły w gruzach. Ja naprawdę pokochałem, pokochałem szczerze i bezinteresownie. Czytelniku – zastanowisz się pewnie co w tym dziwnego? Z pozoru nic – wiele ludzi się przecież zakochuje, tworzy związki, daje początek nowym istnieniom. Dlaczego w tym wypadku było to dla mnie takie zaskakujące? Niewielu wie, niewielu się pewnie dowie, a już na pewno nie będę tego zdradzał w miejscu publicznym, do tego trzeba mnie poznać i przeniknąć. Uwierzcie mi – to zadanie prawie niemożliwe, zawsze jednak można próbować. Wracając do Niej. Dała mi to czego się nie spodziewałem – odwzajemniła moje uczucie z pełną akceptacją mojej osoby. Miałem niestety parę chwil zwątpienia, na szczęście jednak każda chwila spędzona z Nią i bez Niej utwierdzała mnie coraz bardziej w przekonaniu, że wszyscy oni się mylili! Nie dość że pokochałem uczuciem tak głębokim, że do tamtej pory nie mogłem sobie wcześniej czegoś takiego nawet wyobrazić, to i dostałem w zamian dokładnie to samo, a jeśli to możliwe to i jeszcze więcej. Dziś doceniam jakie znaczenie miało pierwsze wyznanie miłości. Za późno.
Teraz ogranicza nas już tylko czas, który nam został. Od pierwszego obustronnego wyznania miłości minęło dużo czasu a uczucie nie przygasa. Wręcz przeciwnie, jeśli to tylko możliwe – dalej rośnie w siłę i staje się jeszcze bardziej szlachetne. To kim jestem dzisiaj, to kim będę kiedyś to tylko dzięki Niej. To będą czasy świetności, do których początków będziemy wracać z uśmiechami.
Wielu mówiło że będą razem na zawsze. Nigdy im nie wierzyłem i dalej mało komu wierzę. Do wieczności trzeba wzajemnej niekłamanej akceptacji, miłości i zaangażowania. W chwili, gdy zwątpiłem w jakikolwiek swoje uczucia – przyszła Ona i pokazała mi świat, którego tak naprawdę nie znałem, świat w którym nawet liście zimą są na drzewach…
Tyle można wypowiedzieć słów, jeszcze więcej można zrozumieć. Jednak dla mnie najtrudniejsze było proste: „kocham Cię”. Nauczyłem się pełnego znaczenia tego wyrażenia i wiem jak niewiele razy będę mógł to powiedzieć.
